“Proszę Pani, żeby mi się chciało tak samo jak jemu” - są niemalże na porządku dziennym w gabinecie specjalisty. Problemem jest zbyt niski poziom pożądania jednego z partnerów. Czy to oznacza, że nagle przestaliśmy się sobie podobać? No nie do końca!
Zuzanna i Michał są razem od kilku lat. Na początku ich relacja była pełna lekkości, czułości i seksualnej energii. Z czasem jednak coś zaczęło się zmieniać. Michał nadal często ma ochotę na seks, Zuzanna – znacznie rzadziej. Kiedy Michał odczuwa pożądanie, szuka bliskości fizycznej. Dla niego to sposób na kontakt, potwierdzenie więzi. Zuzanna w takich chwilach czuje się przytłoczona – nie dlatego, że nie kocha, ale dlatego, że nie ma ochoty. A im większy nacisk, tym mniej przestrzeni na cokolwiek. On zaczyna czuć się odtrącony i niezrozumiany. Ona – winna, spięta i przekonana, że coś jest z nią nie tak. Atmosfera robi się napięta. Zuzanna zaczyna unikać spontanicznych gestów czułości, bo boi się, że Michał odczyta je jako „zielone światło” do seksu – a ona nie chce znów zawieść jego oczekiwań.
Czym jest pożądanie spontaniczne?
Zdarzyło Ci się kiedyś poczuć ochotę na seks bez wyraźnego powodu? Może podczas jazdy tramwajem, w pracy, w kolejce po pieczywo? Jeśli tak – prawdopodobnie doświadczyłaś lub doświadczyłeś pożądania spontanicznego.
To taki rodzaj pożądania, który pojawia się sam z siebie – bez bezpośredniego bodźca fizycznego. Nie musi być poprzedzony dotykiem, pocałunkiem, ani żadną grą wstępną. Czasem wystarczy myśl, skojarzenie, wspomnienie albo fantazja. I nagle – ciało reaguje. Serce przyspiesza, pojawia się napięcie w ciele, być może nawet podniecenie. To mózg daje pierwszy sygnał: „Hej, mam ochotę.”
W modelu pożądania spontanicznego wszystko zaczyna się od głowy. Mózg uruchamia reakcję seksualną, która dopiero potem rozlewa się na ciało. Najpierw pojawia się myśl, a dopiero potem ciało ją „dogania”. To podejście jest mocno zakorzenione w kulturze – to właśnie taki seks widzimy w filmach, książkach i reklamach: oni rzucają się na siebie bez słowa, bo pożądanie po prostu przyszło.
Badania, m.in. Emily Nagoski (2015), pokazują, że pożądanie spontaniczne częściej obserwuje się u mężczyzn. To oczywiście nie oznacza, że kobiety go nie mają – ale w wielu przypadkach dominującym stylem u kobiet jest pożądanie responsywne (o którym opowiemy w innym artykule).
W nurcie terapii poznawczo-behawioralnej (CBT) podkreśla się, że automatyczne myśli i przekonania na temat seksualności mają ogromny wpływ na to, czy spontaniczne pożądanie się uruchomi – i jak silna będzie ta reakcja. Przykład? Jeśli w głowie mamy przekonanie: „Nie powinnam teraz myśleć o seksie, to nie czas”, to nawet najgorętsza fantazja może zostać od razu przyblokowana przez wewnętrznego cenzora.
Co ciekawe, choć spontaniczne pożądanie może pojawić się „znikąd”, to wcale nie znaczy, że musi się pojawić. I to też jest normalne. Nie oznacza to, że coś z Tobą nie tak. Może po prostu Twój styl pożądania działa inaczej.
Czym jest pożądanie responsywne?
Czy kiedykolwiek pomyślałaś: „Nie mam ochoty na seks. Coś jest ze mną nie tak? Zanim postawisz na sobie krzyżyk – zatrzymaj się i poznaj pojęcie pożądania responsywnego.
To styl pożądania, który nie pojawia się „sam z siebie”, jak u bohaterów filmów. Nie budzi się rano z myślą: „Chcę seksu”, nie przychodzi znienacka w sklepie, tramwaju czy pod prysznicem. Zamiast tego, narasta dopiero w odpowiedzi na bodźce: dotyk, czułość, atmosferę, bliskość. Najpierw ciało, potem głowa.
Pożądanie responsywne jest częstsze niż myślisz – szczególnie u kobiet. Według badań Emily Nagoski (2015), aż 30% kobiet odczuwa głównie pożądanie responsywne, a kolejne 50% – mieszaną formę (czyli zarówno responsywną, jak i spontaniczną). Dla porównania, u mężczyzn dominującym stylem (ok. 75%) jest pożądanie spontaniczne, czyli takie, które pojawia się samo, niezależnie od kontekstu.
I tu właśnie zaczynają się trudności w relacjach. Bo niewątpliwie wymaga od nas podstawowej (a najtrudniejszej) kwestii czyli komunikacji.
Pożądanie responsywne: jak działa?
To pożądanie, które pojawia się dopiero wtedy, kiedy coś nas poruszy – emocjonalnie lub fizycznie. Może to być:
-
długi, nienaciskający pocałunek,
-
masaż karku,
-
wspólna kąpiel,
-
miła rozmowa przy winie,
dotyk skóry, która wreszcie nie jest zestresowana.
Dopiero w atmosferze bezpieczeństwa, czułości i bliskości, organizm zaczyna reagować. I wtedy – nie od razu – pojawia się pożądanie. Najpierw sygnał z ciała, potem myśl: „Hmm… może mam ochotę?”
Dlaczego warto znać swój styl pożądania?
Zrozumienie, jak działa Twoje pożądanie, może być jednym z najważniejszych kroków na drodze do pełniejszego, zdrowszego i mniej obciążonego wstydu życia intymnego. Przypomnijmy - Pożądanie seksualne nie jest jednorodne. Nie każda osoba czuje „ochotę na seks” w ten sam sposób i w tych samych okolicznościach. I to nie znaczy, że ktoś jest „bardziej normalny”, a ktoś inny „zablokowany” czy „chory”.
No i dlaczego warto to wiedzieć? - Bo może wcale nie masz „niskiego libido”. Może po prostu Twoje pożądanie nie przychodzi jako pierwsze, tylko jako reakcja na bliskość, bezpieczeństwo, kontakt. Znajomość własnego stylu pomaga odróżnić realny problem z pożądaniem od braku warunków, które są mu potrzebne do zaistnienia.
Problemy z pożądaniem bardzo często wynikają z nieporozumień i błędnych przekonań. Znasz swój styl = wiesz, że Twoja seksualność po prostu działa inaczej. To nie wada, tylko Twój indywidualny schemat.
Wyobraź sobie: jedna osoba (np. mężczyzna) odczuwa pożądanie spontanicznie – samo się pojawia i domaga się działania.Druga osoba (np. kobieta) potrzebuje czułości, kontaktu i czasu, żeby w ogóle się rozgrzać.
Efekt?
-
On czuje się odrzucony, bo jego sygnały spotykają się z chłodną reakcją.
-
Ona czuje się pod presją, winna, że „nie czuje tego samego”.
-
Oboje mają dobre intencje, ale rozmijają się na poziomie biologii, nie uczuć.
Dobra wiadomość? Pożądanie można wzmacniać. Nie przez presję, ale przez zmianę przekonań, otwartą komunikację, uważność na ciało i planowanie bliskości bez wstydu. To nie odejmuje magii – wręcz przeciwnie, pozwala budować intymność świadomie i bez napięcia.
Ważne, by pamiętać:
-
Brak pożądania nie oznacza braku miłości.
-
Reakcja ciała nie równa się zgodzie.
-
Seks nie musi być zawsze spontaniczny, żeby był dobry.
-
Planowanie zbliżeń może być formą troski, nie obowiązku.
Zamiast czekać, aż pożądanie „magicznie” się pojawi – warto tworzyć warunki, w których może rozkwitnąć.